|
Telewizyjna rozrywka zesz?a do podziemia. Coraz wi?cej widzów emocjonuje si? odcinkami seriali jeszcze, lub w ogóle, nie pokazanych przez polskich nadawców.
Gdy Ma?gorzata Bernatowicz, która uczy angielskiego w jednej z warszawskich szkó? j?zykowych, pyta swoich uczniów o ulubione programy telewizyjne, dostaje odpowiedzi, których równie dobrze mogliby udzieli? uczniowie ameryka?skich college’ów. Drugi sezon „Prison Break”, „Scrubs”, trzeci sezon „4400”, dziesi?ta seria „South Parku”, trzecia seria „Zaginionych”… Rzut oka na program telewizyjny pokazuje, ?e tych audycji nie ma co szuka? w telewizji. Ci m?odzi ludzie kontaktuj? si? z telewizj? g?ównie przez Internet.
?eby zrozumie?, czym ?yj? polscy telewidzowie, nie wystarczy ju? zagl?da? do bada? ogl?dalno?ci lub sprawdza?, „co daj? dzi? po dzienniku”. Trzeba zapu?ci? si? do telewizyjnego podziemia, w którym komputera pod??czonego do Internetu nie wy??cza si? na noc, z r?k do r?k przechodz? p?yty DVD z tytu?ami namazanymi flamastrem, a powodem spó?nienia do pracy jest coraz cz??ciej noc zarwana na serialowym maratonie zorganizowanym napr?dce w prywatnym mieszkaniu z szerokopasmowym ??czem i wypo?yczonym z biura projektorem multimedialnym.
Dost?p do najnowszych (w ogromnej wi?kszo?ci ameryka?skich) produkcji nie stanowi dla ?redniozaawansowanego internauty problemu za spraw? internetowych sieci wymiany plików peer-to-peer (p2p). S?ynnego Napstera zast?pi?a mi?dzy innymi jedna z najpopularniejszych form pobierania plików z sieci – BitTorrent. Korzystaj?c z niego, zamiast przeszukiwa? zasoby komputerów innych u?ytkowników danej sieci, u?ytkownik pobiera ze specjalnego serwisu plik z adresem serwera, na którym znajduj? si? po??dane dane, np. plik z odcinkiem serialu. Aby zwi?kszy? efektywno?? takiego pobierania, pliki dzielone s? na ma?e cz??ci i kto?, kto zacz?? ?ci?ga? film, w mi?dzyczasie udost?pnia go do pobrania innym oczekuj?cym. ?ci?gaj?c, wspomaga si? innych ?ci?gaj?cych.
Gdy rozwija?a si? telewizja satelitarna, kanadyjski teoretyk mediów Marshall McLuhan upowszechnia? poj?cie globalnej wioski – odt?d ca?y ?wiat mia? zacz?? ?y? jednym rytmem. Ten entuzjazm okaza? si? przesadny, ale z rozwojem Internetu ?ycie codzienne staje si? coraz bli?sze mcluhanowskiej utopii. W spo?eczno?ci internetowej grono.net fani wymieniaj? si? uwagami o tym, jak trudno jest czeka? na nowy odcinek. Nie maj? jednak na my?li jego emisji w Polsce, lecz w USA. „Jakbym mia? czeka? na »Prison Break« tyle co na »Lost«, to chyba bym si? poci??” – pisze kto?. „A co ja mam powiedzie? z »South Parkiem«…” – wzdycha kto? inny (nowe odcinki dopiero w marcu).
Serialowy drugi obieg jest na bakier z liter? prawa, ma sobie za nic w?asno?? intelektualn? i prawo autorskie. To te? znak nowych czasów. Autor ksi??ki „Wolna kultura” Lawrence Lessig pisa?, ?e we wspó?czesnej cyfrowej i sieciowej kulturze rol? prawa coraz cz??ciej przejmuje na siebie kod: robimy to, na co pozwala nam technologia. Z jednej strony daje to w?a?cicielom dóbr intelektualnych pe?niejsz? kontrol? nad w?asno?ci? – u?ytkownik nie skopiuje pliku muzycznego na p?yt?, je?li taka mo?liwo?? b?dzie zablokowana (kod mo?e uniemo?liwi? to, na co zezwala prawo).
Z drugiej strony producenci i dystrybutorzy musz? liczy? si? z faktem, ?e coraz cz??ciej u?ytkownicy nowych technologii ?ami? prawo, bo po prostu maj? tak? mo?liwo??, a ryzyko poniesienia konsekwencji prawnych jest minimalne. Widzowie mog? ?ci?gn?? z sieci nowy film, wi?c to robi? – internetowy boom daje ka?demu internaucie nie tylko dost?p do ogromnej, globalnej biblioteki multimediów, ale i mo?liwo?? wzbogacenia jej o swoje zbiory.
Gra o dost?p
Nie kradniesz samochodów, nie kradniesz torebek, nie kradnij filmów; piractwo to kradzie? – apelowa?a niedawno antypiracka kampania spo?eczna. Jednak ma?o kto z u?ytkowników eMule’a czy BitTorrenta dostrzega tu jakiekolwiek przest?pstwo; co innego samochód ukradziony s?siadowi, a co innego odcinek „Scrubs” nagrany przez telewidza w Nebrasce i umieszczony na ogólnodost?pnym serwerze. To kolejna kluczowa cecha wspó?czesnej kultury: jak pisa? Jeremy Rifkin, gra toczy si? ju? nie tyle o w?asno??, lecz o dost?p. Problem w tym, ?e regulacje prawne, skrojone na czasy w?asno?ci (nie kradnij samochodów), w czasach gry o dost?p okazuj? si? w oczach konsumentów globalnej popkultury zupe?nie nierealistyczne: przecie? my nie kradniemy – po prostu jeste?my fanami.
A je?eli kto? nie zna angielskiego na tyle dobrze, by rozsmakowa? si? w oryginale w uszczypliwo?ciach wymienianych przez „Gotowe na wszystko”? Zawsze mo?e liczy? na internetow? spo?eczno?? fanów. W sieci dzia?a wiele serwisów oferuj?cych pisane przez amatorów t?umaczenia do filmów. Próbuj?c okre?li? popularno?? zagranicznych seriali w Polsce sprawdzili?my, jak du?? cz??? zasobów najwi?kszych serwisów z napisami stanowi? w?a?nie napisy do serii – okazuje si?, ?e w niektórych wypadkach stanowi? one ponad po?ow? dodawanych plików.
Nie?atwo oszacowa? rozmiary drugiego obiegu, ale spojrzenie na liczniki odwiedzin portali z polskimi napisami pokazuje, ?e to ju? co? wi?cej ni? niszowa rozrywka. W przypadku trzeciego sezonu „Zagubionych” jedna ze stron podaje, ?e plik z napisami do niektórych odcinków pobrano ponad 70 tys. razy! A trzeba pami?ta?, ?e portali jest kilka, nie wszyscy korzystaj? z napisów, wreszcie – raz pobrany plik z regu?y zostaje wypalony na p?ycie i wtedy zaczyna si? jego drugie ?ycie.
Nie wszyscy bowiem samodzielnie ?ci?gaj? filmy z Internetu – spo?eczne sieci w cyberprzestrzeni maj? te? swoje odpowiedniki w realu. Prze?ledzili?my drog? kilku odcinków drugiej serii „Little Britain”, fenomenalnej serii komediowej BBC (w Polsce dost?pnej na BBC Prime): p?yt? dostali?my od przyjació?ki, której m?? dosta? j? od kolegi, który z kolei zamówi? serial u administratorów sieci w swojej firmie (wszyscy prosili o zachowanie anonimowo?ci). Wydaje si?, ?e tak wygl?da typowy mechanizm drugiego obiegu seriali – od osób kompetentnych (sprawniej poruszaj?cych si? po sieciach p2p, maj?cych dost?p do szybkich ??czy) przez trendsetterów (którzy cz?sto wzbogacaj? kopi? o polskie napisy) do – zachowuj?c proporcje – odbiorcy masowego.
Takiego szeptanego marketingu, w którym przyjaciele polecaj? sobie w zaufaniu co lepsze tytu?y i wymieniaj? si? p?ytami, oficjalna bran?a telewizyjna mo?e drugiemu obiegowi tylko zazdro?ci?. W?a?ciwie ka?dy widz drugoobiegowej produkcji jest po cz??ci fanem – wysi?ek zdobycia kopii, znaczniejszy ni? proste w??czenie telewizora, przek?ada si? na przywi?zanie, wielokrotne ogl?danie i bogactwo komentarzy i analiz zarówno w rozmowach przy piwie, w Internecie, w szkole…
„U nas dzisiaj na angielskim kumpel wyg?asza? prezentacj?: Dlaczego »Prison Break« jest lepszy od »Lost« – pisze na forum grono.net licealista z Wroc?awia. „Dlaczego u mnie ?aden z moich uczniów nie robi takich prezentacji… przynajmniej by?oby o czym pogada?” – odpisuje mu o dziesi?? lat od niego starsza nauczycielka liceum w innym mie?cie, te? fanka.
Tam, gdzie nie starczaj? znajomo?ci, wkracza (czarny) rynek. Og?oszenie na jednym z portali: „Sprzedam 2 pe?ne serie »Prison Break» (napisy polskie). Ca?o?? to 3 p?yty dvd. Kontakt na maila”.
By? wtajemniczonym
Co daje uczestnictwo w telewizyjnym podziemiu? Wtajemniczenie – bo stajemy si? cz??ci? elitarnej grupy, która zna co?, czego inni (jeszcze) nie znaj?. Z opisu grona tematycznego „Little Britain” (grono.net): „Gdy za dwa lata ca?y ?wiat oszaleje na punkcie tego wspania?ego serialu, b?dziecie mogli skrzywi? si?, rzygn?? i powiedzie?, ?e jarali?cie si? tym ju? 2 lata temu”. Wyró?nienie od reszty przek?ada si? na lepsze zrozumienie w grupie wtajemniczonych. Gdy kole?anka z pracy zapytana o co? odpowie: „Computer says noooo”, od razu wiemy, ?e nale?ymy do tego samego klubu. (Tak w serialu „Little Britain” mówi do klientów posta? urz?dniczki banku, a pó?niej biura podró?y, Carol Beer). Tomek, pracownik korporacji w bran?y finansowej, s?abo?? do serialu „House” dzieli z szefem i szóstk? kolegów. – Ostatnio szef wróci? z dwutygodniowego urlopu i pierwsze, o co nas zapyta?, to: „a seriale gdzie?”. Wypalili?my mu p?yty.
Widz drugoobiegowy to widz, który przej?? w?adz?. Po pierwsze, bo ogl?da, mimo ?e mu (oficjalnie) nie pokazuj?. Po drugie, bo ogl?da wtedy, kiedy chce i (przewa?nie) tyle odcinków, ile chce. – Czasami spotykamy si? ze znajomymi na maraton – ogl?damy w kilka osób du?o odcinków naraz, przez ca?? noc. Tak obejrza?em na przyk?ad ca?? pierwsz? seri? „Queer as folk” – opowiada Robert Kry?ski, student kulturoznawstwa z Warszawy.
Niektóre g?o?ne zagraniczne seriale, jak w?a?nie „Queer as folk”, ze wzgl?dów obyczajowych lub ekonomicznych – grupa docelowych odbiorców wydaje si? zbyt niewielka – nie maj? szans w najbli?szym czasie trafi? do programów polskich stacji telewizyjnych. Ta gejowska opera mydlana, zrealizowana na zamówienie czwartego kana?u BBC, pomimo kontrowersji zwi?zanych z faktem, ?e jednym z bohaterów jest 15-latek, odnios?a na Zachodzie ogromny sukces – doczeka?a si? nawet nakr?cenia ameryka?sko-kanadyjskiego remake’u. –„Queer as folk” to m?dry serial o spo?eczno?ci gejowskiej. Nie jest stereotypowy, powa?nie traktuje problem coming outu, przemocy, homofobii – mówi Kry?ski.
W maju 2004 r. serial pokazywano podczas krakowskich Dni Gejów i Lesbijek. Samuel Nowak, prezes fundacji Kultura dla Tolerancji, wspomina: – Bardzo si? podoba?, kilka osób pyta?o, czy mo?emy zrobi? dla nich kopi?. Na pewno sporo osób ?ci?ga go z Internetu i po?ycza sobie pó?niej DVD. Ale trudno powiedzie?, ?eby by?a to ikona dla polskich gejów – do?wiadczenia polskich homoseksualistów, którzy cz?sto maj? przed sob? coming out, s? zupe?nie inne i z tej perspektywy jest to raczej „gay fiction”. My?l? za to, ?e tak? wa?n? rol? odgrywa serial „The L Word” w ?rodowisku lesbijek – wida? to cho?by po dyskusjach na forach internetowych.
Prawdziwy renesans serialu
Drugi obieg nie istnia?by, gdyby same produkcje nie by?y coraz lepsze. Serial z regu?y by? ubogim krewnym filmu, jednak zmieni?o si? to w latach 90. Dzi? mamy prawdziwy renesans tej formu?y. Wielkie produkcje, wielkie bud?ety jak w filmach kinowych („Rzym” kosztowa? blisko 100 mln dol.), czasem znane nazwiska (jak w wypadku „Kampanii braci” wyre?yserowanej przez Spielberga).
Pocz?tki boomu cz?sto przypisuje si? filmom „Z archiwum X” – pierwszy sezon by? umiarkowanym sukcesem i planowano zamkni?cie serii, ale po uruchomieniu strony internetowej serialu zainteresowanie wzros?o i szybko sta? si? kultowy. Producenci zrozumieli, ?e ich publiczno?ci? s? internauci. Kolejne odcinki okaza?y si? dobrym tematem internetowych dyskusji, pojawi?a si? te? szansa na wprowadzenie wielu w?tków.
Jeszcze do lat 90. wi?kszo?? seriali przygodowych czy sensacyjnych budowano jako zestaw autonomicznych odcinków: by?y perypetie, ale przed ko?cem odcinka wszystko si? jako? wyja?nia?o. Zmieni?a to nowa generacja produkcji takich, jak w?a?nie „Z archiwum X”. Ich pojawienie nie by?oby mo?liwe, gdyby nie magnetowidy: je?eli nie pami?tamy, „kto zabi?”, zawsze mo?emy do odcinka wróci?. Dzi? tak? rol? pe?ni sie?. Je?li co? przegapi?e?, to pytaj ludzi, co si? dzia?o, pytaj oczywi?cie – to naturalne dla m?odego pokolenia – w Internecie. A skoro ju? w nim jeste?, ?ci?gnij i inne odcinki.
W cyberprzestrzeni powtarzany jest rytua? codziennych rozmów o serialach – ju? nie tylko z rodzin? czy znajomymi z pracy, ale na skal? globaln?. Takie rozmowy s? wr?cz konieczno?ci?. We?my „Zagubionych”. To nie „Moda na sukces” – tu nagradzane jest ?ledzenie wszystkich bez wyj?tku odcinków. Opuszczenie jednego, dwóch czy nawet ma?o uwa?ne obejrzenie tylko jeden raz grozi pogubieniem si? w zawi?o?ciach akcji. Stworzeni z my?l? o nowym pokoleniu telewidzów, które wi?cej czasu ni? przed telewizorem sp?dza w Internecie, „Zagubieni” s? obudowani setkami stron internetowych, tworzonych zarówno przez producenta (np. strona fikcyjnej linii lotniczej, której samolotem lecieli bohaterowie serii), jak i fanów. Henry Jenkins, badacz kultury z MIT, autor ksi??ki „Kultura konwergencji”, dostrzega w tym zjawisku przemian? kulturow?: nowe media pozwalaj? fanom wytwarza? i dzieli? si? wiedz?. Nadesz?y czasy kultury aktywnego uczestnictwa.
Aleksandra, psycholo?ka w jednym z warszawskich szpitali, gdy ogl?da?a drug? seri? swojego ulubionego serialu „Prison Break”, nale?a?a w?a?ciwie do ameryka?skiej, a nie polskiej publiczno?ci telewizyjnej. Mo?na powiedzie?, ?e jedyn? przeszkod? by?a ró?nica stref czasowych i limit szybko?ci ??cza: – Nowe odcinki by?y emitowane w Stanach co sobot?, wi?c w?a?ciwie ju? w nocy z soboty na niedziel? zaczyna?am szuka? pliku, ?ci?ga?, a przewa?nie w niedziel? wieczorem ju? mog?am ogl?da? ten nowy odcinek.
Czy ch?tnie przypomni sobie stare odcinki, skoro emituje je Polsat? – Ale ja nie mam w domu telewizora!
Autorzy s? badaczami mediów, wyk?adaj? w Szkole Wy?szej Psychologii Spo?ecznej w Warszawie. Miros?aw Filiciak opublikowa? „Wirtualny plac zabaw. Gry sieciowe i przemiany kultury wspó?czesnej”. Mateusz Halawa – „?ycie codzienne z telewizorem. Z bada? terenowych”.
?ród?o: www.polityka.pl
1. Dodane przez
Ten adres email jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć
, w dniu - 04-05-2007 05:59 JESTE?CIE SUUUPER!!!!!!!!!!!  |
2. Dodane przez
Ten adres email jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć
, w dniu - 05-05-2007 06:17 Sprzedam wszystkie sezony przyajciol z polskim lektorem wszystkie odcinki plus dodatki informacje na
Ten adres email jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć
|
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Proszę zaloguj się lub zarejestruj. Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.3 Polska adaptacja - JoomlaPL.com Team |